Zaopatrzenie kufra wizażysty – Rozświetlacze

Rozświetlacze. Ołłł yee!

Kochamy, uwielbiamy, ubóstwiamy.  Jesteśmy jak sroki. Kochamy wszystko co się świeci. Oczywiście nie znaczy, że musicie podzielać nasze upodobania. Ale my kochamy błysk.

Dlatego jakbyśmy mogły to wykupiłybyśmy wszystkie rozświetlacze świata. W naszym zaopatrzeniu są rzeczy niezbędne, używane i…. „tysiąc” rozświetlaczy.

Rozświetlacz to kosmetyk, który jeszcze kilka lat temu dla większości z nas z pewnością wydawał się zbędny, jednak dziś  jest niezbędnikiem w każdej kosmetyczce i kufrze.

Popyt wymusił podaż. Wszystkie firmy po czasie głęboko zakorzenionego matu w makijażu, nareszcie postawiły na rozświetlenie skóry.

I jak wcześniej, o ile dobrze pamiętamy, jedyne rozświetlacze to były pudry w odcieniach złota, które imitowały złota opaleniznę, to na dziś dzień pławimy się w blasku szampana, beżu, złotego różu, itd.

Rozświetlacz podkreśla rysy twarzy, odmładza, przywraca twarzy jej geometryczność.

Naszym zdaniem błyszcząca skóra wygląda młodo, powabnie.

Ale trik polega na tym, aby błysk był umiarkowany, nie taflowy, a satynowy. Dodatkowo nie warto rozświetlaczy nakładać na załamania skóry (jednym słowem zmarszczki).  Poza tym rozświetlacze pięknie wyglądają również jako bazy pod matowymi makijażami oka.  My, zdradzimy Wam nasz sekret, na początek nakładamy bazę na powiekę, potem rozświetlacz, a potem dopiero matowy cień. Dzięki temu uzyskujemy niesamowity efekt. Spróbujcie same.

Nie lubimy mokrych rozświetlaczy.  Dla nas ważą się na skórze i nie dają zachwycającego efektu.

My kochamy kompakty.

Nasze uwielbiane rozświetlacze to:

The Balm Mary Lou Manizer – mieszanka złota, srebra, beżu

Laura Mercier – H1 puder rozświetlający- pięknie szampański

– Dior Glowing nude  (kolekcja limitowana) – najpiękniejszy beż na świecie.

– oczywiście Guerlain Les Meteorites – słynne kuleczki, które powalają zapachem, dają bardzo subtelne wykończenie

Makeup Forever Pro Light Fusion– różowo beżowe mocne wykończenie

Too Faced CandleLight Glow – połączenie różu z brzoskwiniowym złotem

Dlaczego w naszym wymienianiu znajdują się tylko droższe rozświetlacze?

Nie chodzi o ich jakość. Bo w tańszych rozświetlaczach są tak samo dobre, a nawet i lepsze. Np. rozświetlacz Wibo, albo Lovely, które swoim pięknym złoto-szampańskim kolorem powalają  na kolana. My jednak mamy pewien fetysz – ładne opakowanie.

Znalazłyśmy piękną recenzję i gorąco zapraszamy do przeczytania:

http://www.agatabielecka.pl/2015/08/4-tanie-i-dobre-rozswietlacze.html

 

Podsumowując:

  • kochamy rozświetlacze o satynowym wykończeniu,
  • uważamy, że ożywiają i odmładzają twarz jeśli są rozsądnie nakładane,
  • nie ma różnicy tak naprawdę między tańszymi a droższymi, jednak my osobiście lubimy piękne opakowania. Sroki po prostu.

Natomiast po głębokim zastanowieniu, cofając się kilkanaście lat wstecz i zaopatrując swój pierwszy kufer, postawiłybyśmy na dobre podkłady, pudry, kremy, a rozświetlacze zakupiłybyśmy z tańszych firm, ale w kilku odcieniach: szampańskim, beżowym i złocistym.  A następnie w przyszłości pokusiłybyśmy się o pięknie opakowane perełki.  Good Luck.

Team MUA.pl,
Ilona Szalak, Ewelina Wadowska.
kurs makijazu dziennego online

Brak komentarzy

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Ładowanie