fbpx

Zaopatrzenie kufra wizażysty-Cienie do powiek

Do napisania tego zabierałyśmy się jak kot do jeża. Problemem dla nas jest to, że uwielbiamy wiele różnych cieni. Na ogół to wygląda tak, że jak się jakiś cień spodoba to nie jesteśmy w stanie bez niego funkcjonować, aż się znudzi, lub zużyje do końca 🙂 W wyborze i późniejszym miłowaniu kierujemy się przede wszystkim kolorem i konsystencją cienia. A że przygodę z makijażem zaczynałyśmy już bardzo dawno temu, tak ciężko nam jest wyobrazić sobie, które z tych wszystkich wypróbowanych perełek wybrałybyśmy jako top one/must have it first w kufrze początkującego wizażysty.

Co tu wybrać? Co doradzić?

Może, żeby nie wprowadzać chaosu, na wstępie od razu powiemy to co zawsze – nie warto kupować cieni bardzo, bardzo tanich, gdyż ich jakość, zawsze ma wiele do życzenia. Owszem nie wykluczamy, że są jakieś wyjątki, ale wyjątek tylko potwierdza regułę.

Z najtańszych paletek jakich czasem używałyśmy to były to cienie Sleek. Byłyśmy z nich zadowolone, dopóki nie uczuliły nam kilku klientek. Sami więc rozumiecie, Sleek poszedł w odstawkę. Nie negujemy ich, gdyż są przystępne cenowo i mają przepiękne kolory. Ale fakt, że mogą kogoś uczulić dla nas niestety je dyskryminuje w kufrze.

Najdroższe cienie jakimi się bawimy to chyba Tom Ford. Chociaż nie wiemy czy są najdroższe. Na pewno nie są najlepsze. Drogie nie znaczy najlepsze. Mają piękne kolory, cudne opakowania, ale według nas nie robią efektu WOW.

A co dla nas jest efektem WOW? Czego szukamy w cieniach idealnych?

My osobiście szukamy przede wszystkim dobrej konsystencji – cień nie może być zbyt suchy, ani mokry, musi pięknie trzymać się skóry.

Szukamy wybitnej, ciekawej kolorystyki. Nie intrygują nas barwy cosmic. Uwielbiamy beże, biele, wszelkie brązy, oberżynowe fiolety, zgaszone czerwienie, borda, pudrowe róże. Po pierwsze dlatego, że są uniwersalne, po drugie że po prostu je lubimy.

Każda wizażysta maluje w bliskich sobie barwach. Oczywiście bierze pod uwagę (a przynajmniej powinna) analizę kolorystyczną, barwę tęczówki, strój, itd. Ale tak czy siak malujemy w kolorystyce powszechnej, obecnych trendów, według naszych gustów. Dzięki temu po nawet takich samych szkołach wytwarzamy własny styl 🙂

Chcemy, pragniemy pięknych opakowań, a jeśli nie pięknych to chociaż innych niż wszystkie, ciekawych. Jesteśmy kobietami, zwracamy uwagę na detale 🙂

Szukamy konsekwencji. Jak widzimy oberżynę, to wymagamy jej również po roztarciu na powiece. Nie akceptujemy „znikania pigmentu” lub jego zszarzenia.

Czy coś jeszcze? Chyba nie…. Aaaa. No oczywiście nie mogą podrażniać 🙂

Na pewno nie przepadamy za cieniami pojedynczymi. Z prostej przyczyny- bardzo ciężko nad nimi zapanować. W zawodzie wizażysty jednak paleta cieni dba o porządek w naszym kufrze. Pojedyncze cienie są często zapominane 🙂

I to chyba tyle. Kilka małych wymogów.

Które palety kochamy?

– Too Faced sweet peach
– Laura Mercier Extreme Neutrals
– Too Faced Chocolate bon bon
– oczywiście Urban Decay Naked
– The Balm Meet Matte Trimony
– The Balm Meet Matte Nude

Naszym zdaniem zakupując jedną lub dwie z tych powyższych palet możecie nimi malować cały sezon 🙂

Życzymy powodzenia w wyborze.
Team MUA.pl,
Ilona Szalak, Ewelina Wadowska.

Brak komentarzy

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Ładowanie